THOUSANDS OF FREE BLOGGER TEMPLATES

Homo homini lupus est...


Wilki, podobnie, jak ludzie są stworzeniami stadnymi.
Przez krótki okres godowy żyją w parach, przez większą część roku w watahach, a w czasie ostrych zim w większych gromadach.

Watahą przewodzi para wilków ; basior i wadera, tzw. para alfa. Ta para jest sobie wierna do śmierci. Oprócz nich w składzie rodziny są ich dzieci z poprzednich lat, młode wilczęta, oraz kilka „wujków i ciotek”. Jako rezydenci znajdują tu miejsce również stare , owdowiałe basiory i wadery, cenione i szanowane przez stado z racji doświadczenia życiowego.

W stadzie tym obowiązuje ścisła hierarchia, każdy wilk zna swoje miejsce i zadania. Osobnik nieprzystosowany, lub burzący ustalony porządek skazany jest na banicję – wiedzie zwykle krótkie życie samotnika.

Wataha poluje razem – z obowiązku tego zwolnione są ciężarne, lub wychowujące małe wilczęta wadery.

Zadziwiająca jest dyscyplina i organizacja takich łowów. Wilki mają wyznaczone role; zwiadowców, tropicieli, naganiaczy w zależności od wieku, doświadczenia i kondycji fizycznej. W czasie akcji porozumiewają się głosem, jak również mową ciała. Upolowana zdobycz sprawiedliwie, tzn. wg potrzeb rozdzielana jest między członków watahy.Sczególną troską objęta jest wadera z młodymi – żywność jest im dostarczana do ziemnej jamy, gdzie zwykle znajduje się gniazdo.

Gdy wilczęta nieco podrosną, wadera również bierze udział w łowach zostawiając dzieci pod opieką starej wadery – wdowy, lub jednej z ciotek.

Zdarzają się między watahami wilków poważne zatargi o terytorium łowieckie, szczególnie gdy łowiska nie są zbyt bogate. Zwykle dochodzi do walki między najsilniejszymi przedstawicielami rodzin – basiorami .Kto widział walczące psy, ten z łatwością wyobrazi sobie przebieg takiego starcia.

Dwa wilki ze zjeżoną sierści, podniesionym ogonem obchodzą się wokół na sztywnych łapach prezentując boczną powierzchnię ciała, by wydać się większymi. Uszy są ustawione do przodu, ściągnięte do tyłu wargi prezentują kły, rozlega się nieprzerwane, groźne warczenie.

Nagle zmarszczone nosy ukazują pełne uzębienie i zaczynają padać ciosy wymierzane kłami. Nie czynią one większej szkody, ponieważ zwykle trafiają na kły przeciwnika. Sytuacja ta powtarza się wielokrotnie, wilki rozdzielają się , by powtarzać tę akcję. Przeciwnicy są już zmęczeni, krwawią z drobnych ran na głowie i przednich łapach. Jeden z nich wyraźnie słabnie, drugi zaś przygotowuje się do zadania decydującego ciosu kłami, zwycięstwo jest bliskie .

I nagle dzieje się coś niezwykłego. Słabszy z wilków opuszcza ogon, kładzie uszy, pochyla i odwraca głowę odsłaniając najwrażliwsze miejsce gdzie przebiega tętnica szyjna –teraz jedno uderzenie kłami może wyeliminować przeciwnika...

Nie dochodzi jednak do tego ciosu. Zwycięski wilk po prostu zrobić tego nie może, nie pozwala mu na to najsilniejszy z hamulców – instynkt zachowania gatunku. Gdyby ten instynkt nie zadziałał, gdyby zginął basior , wataha wilków poszłaby w rozsypkę. W rodzinie zapanowałaby dezorganizacja, cała wypracowana dotąd hierarchia uległaby zniszczeniu.

Gest poddania zwyciężonego jest więc sygnałem dla zwycięzcy, że oto walka została zakończona. Zwyciężony ustępuje z pola , jego wataha odchodzi razem z nim respektując wynik walki. Prawo do terytorium łowieckiego zostało na zawsze rozstrzygnięte przez najszlachetniejszy w formie pojedynek.

Okazanie słabości natychmiast powoduje ustanie agresji przeciwnika. Zadziwiające...W „ludzkich stadach” obserwujemy dokładnie odwrotną reakcję – słabość przeciwnika jest sygnałem do zmasowanego ataku nawet tych mało walecznych, czy wręcz obojętnych...

Może dlatego, że ludziom niezwykle trudno jest pogodzić się ze swoim miejscem w szeregu, chciwość i wybujała ambicja, zaprogramowanie na sukces sprawiają, że są sfrustrowani, nastawieni na walkę, nie akceptują siebie w miejscu im przeznaczonym.

A przecież ta akceptacja właśnie jest źródłem spokoju i zwykłego ludzkiego szczęścia.

Czy dbałość wilczej rodziny o szczenięta i ich matkę, opieka i szacunek dla starych, spracowanych wilków ,dozgonna wierność par, współdziałanie rodziny w każdej sprawie jest przejawem szlachetnej wilczej natury, czy też instynktu zachowania gatunku?

Czy zanik tego instynktu u ludzi i zastąpienie go inteligencją nie wiedzie gatunku do samozagłady?

Czy wreszcie nie pora na to, by rzeczywiście człowiek człowiekowi

stał się wilkiem w prawdziwym i najlepszym znaczeniu tych słów?

0 komentarze: